Historia i kultura śr., 20/09/2017 - 07:16

Jak Amsterdam stał się gejowską stolicą świata? - CAFE ‘T MANDJE

W latach trzydziestych XVIII wieku w serii procesów, których nie powstydziłaby się hiszpańska Święta Inkwizycja, skazano w Holandii na śmierć, a następnie w brutalny sposób zamordowano, około 70 osób oskarżanych o „sodomię”.

Dziś Amsterdam przez wielu uważany jest za gejowską stolicę świata. Jak to się stało?

Kto chce zrozumieć, jak długą drogę przebyli Holendrzy, jeśli chodzi o akceptację homoseksualizmu, powinien udać się w trzy miejsca.

Miejsce pierwsze: katedra Dom w Utrechcie. W 1674 roku wielka burza i wichura zniszczyły ją prawie w całości. Ruiny szybko zyskały sławę miejsca spotkań „sodomitów”, zwłaszcza po wielkiej międzynarodowej konferencji pokojowej w 1713 roku, zakończonej Pokojem Utrechckim. Szczególnie włoscy i francuscy (homoseksualni) dyplomaci upodobali sobie to miejsce.

Kiedy kilkanaście lat później Holandię nawiedziło kilka śmiertelnych epidemii, inspirowany przez kościół lud szybko zobaczył w tym karę bożą za uczynki sodomitów. Rozpoczęło się polowanie na czarownice, w samym Utrechcie na śmierć przez uduszenie skazano 18 osób, a w całym kraju ofiar padło ponad 70, również w Amsterdamie posypały się wyroki.

Miejsce drugie: cafe ‘t Mandje przy ulicy Zeedijk 63 w Amsterdamie. Bet van Beeren – nie kryjąca swego homoseksualizmu, co w tych czasach było rzadkością – przejęła w 1927 roku po wujku knajpę ‘t Mandje w rozrywkowej dzielnicy Amsterdamu. Pub szybko stał się miejscem spotkań amsterdamskich lesbijek i gejów. Homoseksualizm był wówczas nadal uważany w Holandii za chorobę, a w życiu publicznym geje i lesbijki nie istnieli. Ba, nawet w ‘t Mandje, prowadzonym przez tolerancyjną lesbijkę Bet, publiczne całowanie się osób tej samej płci było zakazane.

Ale geje i lesbijki nie przychodzili tu po to, by się całować, ale dlatego, że wiedzieli, że jeśli tylko zastosują się do żelaznych reguł Bet – nazywanej „Królową Zeedijk” – mogą się tu czuć bezpiecznie i jak w domu. A w święto królowej Koninginnedag, w trakcie słynnego pomarańczowego balu (Oranjebal), na parkiecie tańczyły nie tylko pary hetero-, ale również i homoseksualne. W innych pubach było to nie do pomyślenia, dla amsterdamskich homoseksualistów był to powiew wolności, o jakim przez wieki nie mogli marzyć. „To nigdzie i nigdy nie było możliwe, ale u Bet mogliśmy tańczyć ze sobą i nikt nie uważał tego za coś dziwnego”, opisywał pomarańczowe bale aktor Albert Mol, pierwszy Holender, który w telewizji publicznie opowiedział o swym homoseksualizmie. Doświadczenia z kawiarni ‘t Mandje mocno mu pomogły w zdecydowaniu się na ten krok – zresztą nie tylko jemu.

Tak, w Amsterdamie – tak jak w każdym innym mieście świata – homoseksualiści mieszkali od zawsze, ale w przestrzeni publicznej nie mogli być widoczni. Tak jak w Londynie czy Paryżu, już w XVII wieku wytworzyła się tu homoseksualna subkultura. „Sodomici” spotykali się głównie w publicznych toaletach pod mostami, w znanych wtajemniczonym knajpach czy w okolicach ratusza, gdzie znajdowało się ważne miejsce „schadzek”. Również w Amsterdamie w XVIII wieku sypały się wyroki za „sodomię”, w sumie dwustu aresztowanych, prawie dwadzieścia wyroków śmierci.

 

Miejsce trzecie: do wyboru.

Ulica Regulierdwarsstraat w Amsterdamie z gejowskimi knajpami, dyskotekami i kawiarniami?
A może stadion Ajaksu ArenA, gdzie w 1998 roku uroczyście otwarto i zamknięto Gay Games, swego rodzaju igrzyska olimpijskie osób homoseksualnych z ponad 13,000 uczestników, które symbolicznie uczyniły z Amsterdamu gejowską stolicę świata?

Albo placyk przed kościołem Westerkerk, gdzie od 1987 roku znajduje się Homomonument, pomnik w postaci schodów prowadzących do kanału, przypominający o wielowiekowej walce o równe prawa dla osób LGBT?

Albo budynek przy Rozenstraat 8-14, gdzie znajduje się główna siedziba COC, założonej w 1946 roku pierwszej na świecie organizacji działającej na rzecz praw osób LGBT?  

A może amsterdamski ratusz, gdzie 1 kwietnia – to nie dowcip –  2001 roku burmistrz Job Cohen udzielił pierwszego w historii świata ślubu osobom tej samej płci?

Albo po prostu którykolwiek w głównych kanałów w centrum miasta, które od 1996 roku każdego lata zapełniają się kolorowymi łodziami pełnymi tańczących gejów i lesbijek, gdyż to właśnie wtedy odbywa się coroczny festiwal Gay Pride z paradą na łodziach Canal Parade jako główną atrakcją?   

Miejsc symbolizujących tolerancyjne nastawienie Amsterdamu do mniejszości seksualnych jest dziś w mieście wiele. Ale nie zawsze tak było. Kawiarnia ‘t Mandje przez lata była samotną wysepką tolerancji, dopiero po drugiej wojnie światowej coś zaczęło się zmieniać. Najpierw założono wspomniane już COC, a do największej rewolucji w myśleniu doszło w latach sześćdziesiątych. To wówczas Holandia z konserwatywnego i religijnego kraju przeobraziła się w liberalne, otwarte społeczeństwo. Rewolucja obyczajowa i młodzieżowy bunt podłożyły podwaliny nie tylko pod przyszłe liberalne myślenie wobec takich kwestii jak narkotyki, aborcja, eutanazja czy miejsce religii w społeczeństwie. Przełożyło się to również na akceptację homoseksualizmu.

Wszystko odbywało się w ekspresowym tempie i w latach siedemdziesiątych Amsterdam stał się miastem z największą ofertą dla gejów i lesbijek w Europie. Tak jak jeszcze kilka dekad wcześniej miasto mogło im zaoferować jedynie kawiarnię ‘t Mandje, tak teraz kolejne gejowskie puby, dyskoteki, kluby i kawiarnie wyrastały jak grzyby po deszczu. W latach siedemdziesiątych Amsterdam stał się miejscem pielgrzymek gejów i lesbijek z całego świata.

Dziś Amsterdam nadal jest miastem o symbolicznym znaczeniu dla osób homoseksualnych. W mieście na każdym kroku natknąć można się na tęczowe flagi, a walka z dyskryminacją osób LGBT należy do jednego z priorytetów władz miejskich. Niestety, wciąż jest z czym walczyć. Wizerunek Amsterdamu jako gay friendly miasta w ostatnich kilkunastu latach nieco ucierpiał. Inaczej niż w kolorowych, wesołych latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, geje i lesbijki są dziś często atakowani – werbalnie, a czasami również fizycznie – przez np. muzułmańskich mieszkańców miasta. Historie o zwyzywanych na ulicy lesbijkach lub gejach wrzuconych do kanału przez nastoletnich Marokańczyków nie należą do rzadkości.           

Podobnie jest z rozrywkową ofertą dla osób LGBT. Jeśli chodzi o kluby i puby Amsterdamowi wyrosła w ostatnich kilku dekadach silna europejska konkurencja. Berlin, Madryt, Londyn, dla młodszego pokolenia gejów i lesbijek to właśnie tam się jeździ. W efekcie z „homo-ulicy Amsterdsamu”, czyli Regulierdwarsstraat, w minionych latach zniknęło wiele klubów i pubach.

Mimo tych problemów, Amsterdam wciąż należy do miast wzbudzających w osobach LGBT ciepłe skojarzenia. Amsterdam był pod względem praw mniejszości seksualnych miastem pionierskim: z pierwszą na świecie organizacją działającą na rzecz tej sprawy (COC) czy z pierwszym homoseksualnym ślubem. Homo-emancypacja stanowi ważny fragment historii Amsterdamu, a kawiarnia ‘t Mandje przy Zeedijk 63 jest jednym z symboli walki o równe prawa dla gejów i lesbijek. Walki, która nawet w Amsterdamie nie dobiegła jeszcze końca.