śr., 12/07/2017 - 21:36

Jak działają coffeeshopy w Holandii?

Co to są coffeeshopy? Co w nich mogę kupić? Ile gramów dokładnie?

I czy kupowanie marihuany jest w Holandii legalne?

Oto szybkie wprowadzenie w tematykę coffeeshopów w Holandii.

 

Dla wielu osób to nie wiatraki, tulipany czy kanały są pierwszymi skojarzeniami, przychodzącymi na myśl po usłyszeniu hasła „Holandia”.
Co roku setki tysięcy zagranicznych turystów przybywają do Holandii – a do Amsterdam w szczególności – w jednym celu: odwiedzić coffeeshop. Oczywiście nie po to, by wyjść z niego z pustymi rękoma.

Co powinieneś wiedzieć o narkotykach w Holandii?

Mimo, że w ostatniej dekadzie wiele europejskich państw poluzowało politykę antynarkotykową, to właśnie Holandia wciąż uchodzi za symbol „kraju-największego przyjaciela zioła”. Wszystko za sprawą coffeeshopów: sklepów, w których kupić można marihuanę lub haszysz.

Coffeeshopy są dzieckiem liberalnego podejścia do kwestii narkotyków, jakie narodziło się w Holandii w szalonych latach sześćdziesiątych. Na początku lat siedemdziesiątych myślenie to przełożyło się na rozwiązania polityczne i działanie policji oraz aparatu sprawiedliwości. A na początku lat dziewięćdziesiątych – na zapisy w prawie.

>>Tutaj znajdziesz aktualne ceny w coffeeshopach<<

Mimo to sprzedaż jakichkolwiek narkotyków jest w Holandii nadal nielegalna. Ale to jedynie teoria. Holendrzy znani są ze swej tolerancji, a piękne niderlandzkie słowo „gedogen” (tolerować, akceptować, przymykać na coś oko) spodobało się również holenderskim politykom i wymiarowi sprawiedliwości. Handel miękkimi narkotykami jest nielegalny, to prawda, ale jednocześnie jest on „gedoogd”, czyli tolerowany. A co za tym idzie: nie jest karalny.

Spełnionych musi być jednak kilka warunków. Jednym z filarów holenderskiego myślenia o narkotykach jest podział na narkotyki twarde i miękkie. Narkotyki miękkie to te mniej szkodliwe i mniej uzależniające, np. haszysz i marihuana. Narkotyki twarde to prawie cała reszta: kokaina, heroina, Extasy, amfetamina, itp.

W 1992 roku zmodyfikowano „ustawę opiumową” (Opiumwet), obowiązującą od 1919 roku, która zakazywała handlu miękkimi narkotykami.

W zmodyfikowanym dokumencie zapisano warunki, jakie coffeeshop musi spełnić, aby być „tolerowanym”. Coffeeshopy są nadal „nielegalne”, ale od 1992 r. znajdują się w holenderskim prawie zapisy, czyniące ich działalność „tolerowalną”. Trzeba tylko spełnić kilka warunków.

Najważniejsze z warunków stawianych coffeeshopom:

- coffeeshop nie może się reklamować

- coffeeshop nie może sprzedawać twardych narkotyków, jedynie miękkie (marihuana, haszysz, niektóre z grzybków halucynogennych)

- klienci coffeeshopu nie mogą być obciążeniem dla ludzi mieszkających w okolicach coffeeshopu (bardzo słabo egzekwowalny warunek, bo jak to zmierzyć?)

- do coffeeshopu mają wstęp jedynie osoby, które ukończyły 18 rok życia

- jedna osoba może w ciągu jednego dnia kupić w jednym coffeeshopie maksymalnie pięć gramów miękkiego narkotyku

- w coffeeshopie znajdować się może maksymalnie 500 gramów narkotyków
Jeśli zatem kupiłeś w coffeeshopie do 5 gramów marihuany, nie powinieneś się niczego obawiać.

Jeśli jednak odwiedziłeś kilka coffeeshopów i masz przy sobie więcej niż 5 gramów, wtedy możesz być pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

W przypadku posiadania więcej niż 30 gramów oznaczać to może nawet kary do 2 lat pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości ponad 11,000 euro.

Podobnie handel na własną rękę większymi ilościami miękkich narkotyków, masowa ich uprawa oraz posiadanie jakichkolwiek twardych narkotyków – nie wspominając już o handlu twardymi narkotykami lub ich przemycie – są ostro karane przez niderlandzkie prawo.
Miękkie narkotyki, niewielkie ilości, tolerowana sprzedaż w coffeeshopach – tak. Twarde narkotyki, duże ilości, sprzedaż na ulicy czy przemyt – nie, nie, nie. Tak można streścić holenderską politykę narkotykową.

W ostatnich latach podejście do narkotyków i coffeeshopów uległo w Holandii znaczącej zmianie. Widać to choćby po ilości coffeeshopów.
W połowie lat dziewięćdziesiątych liczbę coffeeshopów w całej Holandii szacowano nawet na 2,000. W samym Amsterdamie miało być ich około 450. Od tego czasu ich liczba systematycznie spada. Na początku XXI wieku było ich w Holandii około 800, a w Amsterdamie – około 280.

 

W 2010 roku ich liczba jeszcze bardziej się zmniejszyła. W całej Holandii było ich około 650, a w Amsterdamie 214.
Od 2007 roku nie można w coffeeshopach sprzedawać i spożywać alkoholu, a od połowy 2008 roku obowiązuje w nich zakaz palenia papierosów. Palić można tylko jointy, ewentualnie skusić się można na fajkę wodną. 

Czasy się zmieniają: nastoletni lewaccy Holendrzy-dzieci kwiaty z lat sześćdziesiątych postarzeli się, a w miejsce czasem naiwnego liberalizmu zajęło konserwatywne podejście i narkotykowa polityka twardej ręki. Coraz więcej coffeeshopów nie dostaje od lokalnych władz licencji na dalsze działanie, także coffeeshopy znajdujące się zbyt blisko szkół są zamykane.

Kilka lat temu holenderski rząd próbował nawet zamknąć drzwi coffeeshopów w całym kraju przed turystami, wprowadzając specjalne „karty członków klubów coffeeshopowych”, tzw. wietpas. Politycy jednak wycofali się  z pomysłu wietpas i nieco poluzował prawo, dzięki czemu turyści przyjeżdżający np. do Amsterdamu na razie nie muszą się niczego obawiać, do coffeeshopu wejdą.

A jeśli tak zdecydują, nie wyjdą z niego z pustymi rękoma.