Historia i kultura wt., 19/01/2016 - 22:09

Holandia jest większa niż Holandia!

Czy byłeś kiedyś w niderlandzkiej gminie Bonaire? To jedynie jakiś 10,000 km od Amsterdamu… Często pojęć „Holandia” i „Królestwo Niderlandów” używamy tak, jakby to były synonimy. Ot, ten kraj ze stolicą w Amsterdamie, między Niemcami i Belgią.

To fascynujące, ale zapewne większość z nas nie wie, czym tak naprawdę jest kraj, w którym mieszkamy i gdzie sięgają jego granice. Co jeszcze bardziej fascynujące, problemy ma z tym również wielu Holendrów.

O tym, że Holandia była niegdyś imperium kolonialnym, najczęściej wiemy. Jak również o tym, że było to dawno temu i w XX wieku wszystkie europejskie potęgi potraciły swe kolonie. Ok, to że w Holandii mieszka wielu Surinamczyków czy ludzi z indonezyjskimi czy antylskimi korzeniami widzimy na własne oczy, spacerując po ulicy w Amsterdamie czy Hadze.

Tyle z tych kolonii zostało, reszta to historia, myślimy.

Prawda, kolonii już nie ma, ale „Królestwo Niderlandów” to nadal coś więcej niż Holandia. A Holandia to coś więcej niż Europa. Uświadamiamy to sobie wtedy, gdy coś istotnego wydarzy się na terytoriach zamorskich królestwa. 

To, co poniżej napiszemy może się wydać z pozoru zaskakujące i skomplikowane, ale warto przeczytać z uwagą, by wiedzieć, gdzie się właściwie mieszka (lub pracuje, przyjeżdża z wizytą, itp.).
Zacznijmy od oczywistości. Holandia (Nederland) to leżący na północnym zachodzie Europy kraj ze stolicą w Amsterdamie. Głową państwa jest oficjalnie król, a władza spoczywa w rękach rządu, parlamentu, itp. Jak na razie – żadna sensacja.

Holandia nie leży jednak tylko w Europie. Otóż trzy malutkie wysepki – Saba, Sint Eustatius i Bonaire – leżące tysiące kilometrów od Europy, u wybrzeży Ameryk, są od 2010 r. „gminami zamorskimi” („gminami specjalnymi”) Holandii.

Wysepki są niewielkie, największa z nich, Bonaire, liczy ok 15 tysięcy mieszkańców, a na dwóch pozostałych mieszka w sumie mniej niż 6 tysięcy ludzi. Ale oficjalnie każda z nich jest holenderską gminą, tak jak Rotterdam czy Den Helder.

Tyle, że gminą zamorską, na specjalnych prawach. 

Jak widać samo pojęcie „Holandii” jest szersze niż by się na pierwszy rzut oka wydawało. Nie tylko europejska macierz, ale i kilka mikroskopijnych wysepek na Karaibach – oto Holandia. A mamy jeszcze „Królestwo Niderlandów”. 

Królestwo Niderlandów to bardziej skomplikowana sprawa. Królestwo jest mianowicie tworem, składającym się z czterech państw: Holandii (wraz z jej zamorskimi gminami, o których już wspomnieliśmy), Aruby, Curacao i Sint Maarten. Jest tak od 2010 roku. Przedtem było prościej: Królestwo Niderlandów składało się z trzech państw: Holandii, Aruby i Antyli Holenderskich (w skład których wchodziły z kolei: Saba, Sint Eustatius, Bonaire, Curacao i Sint Maarten).
W 2010 roku zlikwidowano Antyle Holenderskie i stan prawny pięciu wysepek się zmienił. Saba, Sint Eustatius, Bonaire stały się gminami zamorskimi Holandii, o czym już napisaliśmy, a Curacao i Sint Maarten stały się – tak jak Holandia i Aruba – osobnymi krajami w ramach Królestwa Niderlandów.

Uporządkujmy. Królestwo Niderlandów to:

•    państwo Holandia (część europejska plus gminy zamorskie Saba, Sint Eustatius i Bonaire)
•    państwo Aruba
•    państwo Curacao
•    państwo Sint-Maarten

Państwa Aruba i Curacao są państwami-wyspami, a kraj Sint-Maarten jest częścią wyspy Sint-Maarten (druga część jest francuska). 

Patrząc na liczbę mieszkańców poszczególnych części królestwa, od razu widać, która z nich jest najważniejsza:

Holandia:     16,785,000 mieszkańców
Aruba:         108,000
Curacao:     150,000
Sint-Maarten:      39,000
 
Gminy zamorskie Holandii liczą jeszcze mniej mieszkańców:
Bonaire               15,700
Sint-Eustatius        3,600
Saba                     1,800
Z prawnego punktu widzenia cała konstrukcja Królestwa Niderlandów jest nietypowa. Najważniejsze dwa fakty są takie: głową królestwa jest król (od niedawna Wilhelm-Aleksander, wcześniej królowa Beatrix). Oznacza to, że Wilhelm-Aleksander jest królem nie tylko Holandii, ale i Aruby, Curaco i Sint-Maarten. Ot, taka egzotyczna pozostałość po dawnym mocarstwie kolonialnym.

Drugi istotny fakt jest taki, że pozycja Holandii jest w królestwie inna niż pozostałych trzech państw. Jak się łatwo domyśleć, ze względu na liczbę mieszkańców i znaczenie ekonomiczne, Holandia jest dużo „ważniejsza” i „silniejsza” niż pozostałe państewka. Jedynie Holandia może na zewnątrz (w kontaktach z innymi państwami) reprezentować całe królestwo. Inna sprawa, że Holendrzy często narzekają, iż z finansowego punktu widzenia cała ta konstrukcja jest im nie na rękę i biedne karaibskie kraiki chętnie korzystają z pomocy bogatej Holandii. W końcu jesteśmy jednym królestwem i powinniśmy się wspierać?

Obecna konstrukcja Królestwa Niderlandów jest skomplikowana, a to przecież jedynie pozostałość o wiele większego imperium.

Kiedy Surinam zażądał pełnej niepodległości, Holendrzy nie popełnili już błędu jak przy "rozwiązaniu Indonezyjskim" i obyło się bez przelewu krwi. Surinam znajdował się w holenderskich rękach od wieków (tzw. Gujana Holenderska), a w 1954 r. uzyskał on w ramach królestwa statut osobnego państwa (taki jaki teraz mają Aruba czy Curacao). W 1975 roku Surinam stał się całkowicie niepodległym państwem.

Teoretycznie obecnie Surinam nie jest z Królestwem Niderlandów związany w żaden specjalny sposób; są to dwa niezależne, autonomiczne byty. Historyczne więzy są jednak bardzo mocne, a w Holandii mieszka wielka społeczność surinamska. Zabawny paradoks: do największej imigracji z Surinamu do Holandii doszło właśnie w 1975 roku.

Mieszkańcy biednego państwa wiedzieli, że w Holandii poziom życia jest wyższy, a wraz z uzyskaniem niepodległości stracić mieli holenderskie paszporty.

Dla wielu oznaczało to dylemat: albo korzystamy z ostatnich miesięcy ważności naszych holenderskich paszportów i lecimy na zawsze do Amsterdamu czy Rotterdamu, albo zostajemy w niepodległym, ale biednym Surinamie. Około jedna trzecia (!) mieszkańców dopiero co narodzonego Surinamu wybrało to pierwsze i jeszcze w 1975 r. wyemigrowała do Holandii. Emigracja jako odpowiedź na uzyskanie niepodległości – to się nazywa patriotyzm!

--

Począwszy od XVII wieku Holendrzy byli obecni również w innych częściach świata. Niderlandzkimi koloniami były m.in. niektóre tereny dzisiejszej Sri Lanki, RPA, Indii, Tajwanu, Brazylii, Angoli, Nigerii czy Stanów Zjednoczonych. W pewnych momentach historii Holendrzy zarządzali terenami leżącymi na terenie pięciu kontynentów: Europy, Azji, Afryki, Ameryki Południowej i Ameryki Północnej. Słowo „imperium” nie było na wyrost.

W XX wieku ostały się z tego jedynie Karaiby, Surinam i Indonezja, a po dekolonizacji w drugiej połowie XX wieku Królestwo Niderlandów to już jedynie Holandia plus kilka karaibskich wysepek na prawach osobnych państw lub gmin. Bardziej widocznym śladem minionej potęgi kolonialnej są dziś amsterdamskie czy haskie ulice, pełne Surinamczyków, Indonezyjczyków czy Antylczyków. Królestwo Niderlandów nie jest już potęgą, ale warto pamiętać, że w jego skład nadal wchodzi nie tylko Holandia, ale i kilka wysepek tysiące kilometrów od Europy.

inne podobne:

Krwawe rozstanie z Holandią

Jak Holendrzy podbili świat – VOC (1602)