Interview
Wiedziałam. Wiedziałam!
Moje awanturnicze życie musiało pewnego pięknego dnia upomnieć się o swoje.
Moja party animal osobowość będzie mnie kiedyś kosztowała dobre imię. Nie przypuszczałam jednakże, że nastąpi to tak szybko.
I w takich okolicznościach.
******************************************************************************************
Na dziś zaplanowaną miałam rozmowę kwalifikacyjną. Firma – technicznie wyspecjalizowana, posada – bardziej niezależna od mojej obecnej i do tego lepiej płatna. Aż byłam zdziwiona, że w ogóle ktokolwiek stamtąd chce ze mną rozmawiać. Nie, żebym taka ostatnia była, ale stanowisko miało w nazwie „senior” (i nie chodziło o „starszego konserwatora powierzchni płaskich”), a ten senior miał zajmować się elementami technicznie wyspecjalizowanymi. Ale zadzwonili, potwierdzili – chcą się zapoznać. No dobra.
Nawet sobie buty kupiłam jak należy. Czarne, skórzane, z wyprzedaży. Tym razem nie pójdę w martensach, o nie! Najpierw rozmowa z biurem rekrutacji, potem podjazd pod firmę. Przed czasem, z fasonem, jak się patrzy.
Wbijam się do środka, sekretarka cała w pląsach nalewa kawy (byle czarnej!). Przychodzi dwóch miłych panów i zaczyna się moje interview. Panowie prezentują produkty firmy, ja się wlampiam swoim ynteligentnym okiem i nawet pytania do rzeczy zadaję, zastanawiając się od czasu do czasu, gdzie to ja takiej ogłady nabrałam. Chyba to genetycznie uwarunkowane jest. Spotkanie zbliża się ku końcowi, sekretarka w pląsach, panowie w pląsach i ja też, pląs dobra rzecz.
Po trzeciej kawie, kiedy wydaje mi się, że o firmie wiem prawie w s z y s t k o, no, przynajmniej tyle, żeby zacząć tam pracę od pierwszego, jeden z Panów zapytuje uprzejmie:
- Czy zdajesz sobie sprawę, że już się kiedyś spotkaliśmy?
Patrzę na niego w panice
Nie spałam z nim – to pewne.
Szybko robię rachunek sumienia z samochodów zarysowanych ostatnio rowerem. A raczej ich kierowców.
Brak identyfikacji.
Może to jego określiłam mianem „worka na jądra” (klootzak), kiedy to zajechał mi drogę w zaśnieżonej godzinie?
Brak identyfikacji.
Pan przychodzi mi z pomocą: - Byliśmy razem na weselu naszego wspólnego znajomego Tima. I tu naszyły mnie wspomnienia.
A raczej ich brak.
Wesele Tima odbyło się w jednej z miejscowości w centralnej Polsce jakieś pięć lat temu. Tim i ja pracowaliśmy razem w Korporacji i bardzo przypadliśmy sobie do gustu. Na tyle, że zostałam zaproszona na jego bruilof.
Tim ożenił się z czarującą Polką, pochodzącą właśnie z centralnej Polski. Wesele odbyło się w jej rodzinnej miejscowości i przybyłam tam razem z grupą znajomych z pracy. W kościele jeszcze się jakoś trzymaliśmy, ale na weselu, biorąc udział w licznych konkursach taneczno – wokalno – cokolwiek, wygraliśmy kilka butelek wódki. W efekcie w drodze powrotnej do domu musiałam skorzystać z taksówki; na pytanie taksówkarza, gdzie podwieźć, odparłam: „Gdybym wiedziała, to bym poszła pieszo”. I właśnie z tego wesela znał mnie mężczyzna, przeprowadzający ze mną rozmowę kwalifikacyjną 1200 (słownie: tysiąc dwieście) kilometrów dalej, pięć lat później.
******************************************************************************************
Czasem zastanawiam się nad tym, jaki świat jest mały.
Czasem powtarzam sobie, jaki los potrafi być przewrotny. Dziś wiem, że obie te tezy można uznać, przynajmniej w moim przypadku, za zweryfikowane.
I wiem… wiem!
…dlaczego zostałam zaproszona na tę rozmowę kwalifikacyjną. Pan z wesela chciał po prostu sprawdzić, czy alkohol i ogólna degeneracja poczyniła znaczne spustoszenia w moim organizmie. Kto wie, może nawet cyknąć kilka fotek i następnie pokazywać je na spotkaniach dla młodzieży z potencjalnych grup zagrożonych nałogiem? Ci Holendrzy lubią się tak społecznie poudzielać.
Przeczucie mówi mi, że jednak wybiorą drugiego kandydata.
gietat







Komentarze
krasnalek
dziecko zawsze mówiło,że jak porzucimy żurawie to odlecą
bedzie o tobie artykól w
bedzie o tobie artykól w gazetce zakladowej (a propos tego alkoholu i degeneracji, i wyzwoleniu z okowów tejze) :)
Oh no,
Ze tez go nie przeczytam...:)
Do: Fabriklandia
Chyba dawno nikomu tak nie udalo sie zbic mnie z pantalyku, jak temu facetowi.
Faktycznie zrobilam wrazenie. [tylko jakie?!] Albo czlowiek ma niesamowita pamiec do twarzy. Nie mialam pojecia, ze sie kiedys spotkalismy!!
Zycie jednak plata figle! Z
Zycie jednak plata figle!
Z drugiej strony to panu chyba wpadlas w oko skoro Cie pamietal?
Mam nadzije ze jednak sie uda...
Mea maxima culpa
Biję się w pierś. Już mam siniaka.
Pijaństwo
Alkohol to straszna rzecz, zobacz drogie dziecko teraz pracy nie dostaniesz za spożywanie wódki.
Dodaj nowy komentarz