Od kilkunastu miesięcy Polacy w Holandii są atakowani bezpardonowo w holenderskich mediach. Czarę goryczy przelała partia nieformalnie współtworząca holenderski rząd PVV - Wildersa.
Ulubiona partia wszystkich imigrantów, PVV, wspięła się na wyżyny rasizmu. Uruchomiła mianowicie prostą w obsłudze stronę internetową Meld Punt Midden en Oost Europeanen.
A może i więcej. Cóż za ironia losu: kiedy holenderskie media w kółko piszą o polskich imigrantach złodziejach/pijakach/oszustach/mordercach, w ręce polskiej policji trafił Meindert van der W., holenderski developer. Zasiadał on w zarządzie spółki Osiedle Mieszkaniowe Żubr.
„Przez tych wszystkich p...ów robi się tutaj wschodnioeuropejska wioska, nie da się iść po ulicy bez rozglądania się za siebie, są też pewnie dobrzy p…cy, no ale tak, p…k to zawsze p…k” – czytamy w reakcji jednego z mieszkańców Opmeer na tekst o uciążliwych Polakach-przestępcach, mieszkających w tamtejszym parku rekreacyjnym.
Wzmaga się sztorm, wiatr wieje z prędkością od 70 do 90 km/h. W prowincjach : Zeeland, Noord-Brabant, Zuid-Holland, Limburg i Gelderland zanotowano pierwsze straty.
W Holandii pierwszy raz od 4 lat wzrosła sprzedaż samochodów osobowych i to aż o ponad 15%. Co właściwie nijak ma się do danych z gospodarki, gdzie notuje się tylko nieznaczny wzrost PKB. Choć trzeba przyznać ,że Holendrzy świadomi niepewnej sytuacji w Europie stawiają na samochody ekonomiczne.